Archiwum!

poniedziałek, 19 listopada 2012

Rozdział 28.


Przewróciłam się na drugi bok, naciągając kołdrę na głowę. Budzik rozdźwięczał w moim pokoju, a jego irytujący dźwięk wręcz sprawiał, że moja głowa miała ochotę eksplodować.
Zacisnęłam zęby, starając się uspokoić. Policzyłam w myślach do trzech, ale tykający budzik rozpraszał mnie z każdą kolejną sekundą.
- No już! – warknęłam, wyplątując się z cudownie pachnącej kołdry i złapawszy budzik, cisnęłam nim w najbliższy kąt.
Ciszę jaka nastała przywitałam z ogromną, niewyobrażalnie wielką ulgą.
Czując, że już nie zmrużę oka, ziewnęłam głośno i nałożywszy na stopy puchate kapcie, zeszłam na dół do kuchni.
Tam zastałam jeden z najpiękniejszych widoków w moim życiu.
Liam i Zayn siedzieli obok siebie przy stole pełnym niesamowitych, cudownie pachnących smakołyków. Roiło się od słodkich naleśników, świeżych bułeczek i kiełbasek.
Wbrew woli uśmiechnęłam się lekko.
Babcia zadowolona, pokazując chłopakom swoje zdolności kuchenne, położyła naprzeciwko ich kubki z parującą, owocową herbatą i zachęcała do jedzenia i kosztowania.
Niespokojnie spojrzałam na twarz Zayna, który dzisiejszej nocy szloch wtargnął się do mojego pokoju i zakodował w głowie. Niemal od razu poczułam mocny uścisk w gardle, widząc jego sińce pod oczami i czerwone od płaczu oczy. Nie uśmiechał się. Wyglądał jak siedem nieszczęść. Wziął do ręki jedną gorącą bułeczkę i zaczął ją wolno żuć.
Liam z kolei uśmiechał się szeroko. Jeszcze nigdy go nie widziałam tak szczęśliwego.
Cóż, za ironia losu, czyż nie?
Jeden z nich był smutny, przytłoczony.
Drugi z kolei szczęśliwy i tętniący życiem.
- No, witaj, wnusiu! – zostałam zdemaskowana przez babcię, która natychmiastowo kazała mi się przyłączyć i zjeść wraz z chłopcami.
- Cześć, Vi – mruknął Li, przeżuwając naleśnik z nutellą.
- Masz… czekoladowe wąsy! – poinformowałam go, zanosząc się szczerym śmiechem.
Niemal od razu przypomniałam sobie nasze pierwsze spotkanie. Właśnie wtedy, siedząc w kawiarence, Liam miał wąsy z bitej śmietany. Tego dnia pierwszy raz się zaśmiałam, odkąd TO się stało; odkąd Patrick zniknął, a ja wyjechałam do babci.
Babcia przyłączyła się do śmiania ze mną, a chłopak udając naburmuszonego, wytarł swoje dzieło serwetką w kwiatki.
Zabrałam się za jedzenie, układając w głowie pewien plan.
Zamierzałam zadzwonić do Faye, chcąc jakoś wyjaśnić tą sprawę. Byłam pewna, że nie powinnam się wtrącać, aż do teraz. Coś się działo, a ja nie mogłam czekać bezczynnie.
Może Li porozmawiałby z Zaynem? A nuż by nam się udało tych dwojga pogodzić?
Na pewno poszło o jakąś błahostkę…
Chociaż Malik wczoraj wyraźnie powiedział, że moja serdeczna przyjaciółka całowała się z innym.
No i już. Bum. Ogromny mętlik w mojej głowie, a ja nie jestem pewna co robić.
Dokończyłam naleśnika i wypiłam przyjemnie ciepłą herbatę, która mnie ogrzała.
Chłopaki nie skończyli jeszcze jeść wręcz wyglądali jakby mieli zamiar wyczyścić wszystkie talerze do ostatnich okruszków.
Postanowiłam w tym czasie wziąć orzeźwiający prysznic i się ubrać. Ruszyłam na górę. Wyciągnęłam z szafy dżinsy i moją ulubioną, ciepłą szarą bluzę, oraz bieliznę.
Stałam pod strumieniem gorącej wody, czując jak moje ciało rozluźnia się. Wzięłam potężny wdech i wypłukawszy włosy z szamponu, wytarłam się i stanęłam przed zaparowanym lustrem.
Dotknęłam kamyczka na łańcuszku zawieszonym na mojej szyi, i jak zwykle starałam się walczyć ze słonymi łzami, napływającymi do moich oczu.
Dlaczego ten cholerny dupek wszystko zepsuł? Nie potrafił walczyć? Czy on naprawdę mnie jeszcze kochał?
Uspokoiwszy się, wykonałam poranną toaletę, ubrałam się i wyszłam na zewnątrz gdzie zastałam Zayna, ubierającego swoją skurzaną kurtkę.
- O, gdzie się wybierasz? – zaciekawiłam się od niechcenia choć ciekawość zżerała mnie od środka.
- Na spacer – odparł, rzucając mi łagodne spojrzenie. – Muszę się przejść.
- Zayn…
- Tak, Vi, nie będę Cię kłamał. Wszystko się wali. – odpowiedział, zaciskając pięści. – Poradzę sobie. Dziękuję za troskę.
- Wszystko będzie dobrze. – zapewniłam, o dziwo w to sama wierząc. – Zobaczysz, Maliku, wszystko będzie dobrze.
Lekko się uśmiechnął i niepewnie do mnie podszedł. Przyjacielsko go uścisnęłam.
‘’Wszystko będzie dobrze’’ – powtórzyłam sobie w myślach.
***
Gdy tylko Mulat przekroczył próg, natychmiast wtajemniczyłam Liama w swój plan. Obydwoje pomogliśmy babci pozmywać naczynia, a potem wykonałam telefon do swojej przyjaciółki.
- Halo? – jej głos wydawał się inny. Oziębły, pozbawiony uczuć. – Kto mówi?
Zatkało mnie tak że nie mogłam wydusić ani jednego słowa. W końcu wzięłam się w garść i palnęłam:
- To ja, Vi. Masz chwilkę?
- Taaak. – odpowiedziała po dłuższej chwili ciszy. – Co się stało?
- Wpadniesz do mnie na kawę? – mówiłam szybko i niezrozumiale. Chciałam to mieć za sobą.
To takie dziwne uczucie kiedy rozmawiasz ze swoją własną przyjaciółką i czujesz się tak niekomfortowo, że najchętniej odłożyłabyś słuchawkę.
- Jasne. – usłyszałam odpowiedź, a potem rozłączyła się. Tak nagle i niespodziewanie.
Zmarszczyłam brwi, niepewnie odkładając telefon na komodę i rzucając nerwowe spojrzenie Liamowi.
Skoro powiedziała: Jasne to raczej wpadnie, czyż nie? Starając się czymś zająć myśli skierowałam się do kuchni gdzie wyciągnęłam dwa kubki i zagotowałam wodę na kawę w czajniku.
Choć usilnie starałam się nie przejmować Liamem, który stał, patrząc uważnie na każdy mój ruch, nie udało mi się ukryć podenerwowania.
- Zaraz przyjedzie. – poinformowałam go spokojnym tonem.
- Vi, jak się masz? – zapytał mnie, a jego troskliwy wyraz twarzy niemal sprawił, że miałam ochotę się rozpłakać i mocno do niego przytulić.
Jednak opanowałam się i uniosłam wysoko podbródek.
Nie mogę płakać. Nie mogę płakać. Nie mogę płakać.
Nie będę płakać. Nie będę płakać. Nie będę płakać.
- Mam się świetnie choć sprawa z Faye i Zaynem mnie przerasta. – odpowiedziałam mu, zalewając kawy w kubkach. – Dzięki.
- Przecież widzę, że masz się fatalnie i to nie tylko przez Faye i Zayna. – natychmiast wtrącił, nie spuszczając ze mnie tego troskliwego wzroku.
Zagryzłam mocno wargę.
- Harry się odzywał?
Ałć. Trafił w mój czuły punkt. Czemu rozpoczyna ten drażliwy i bolesny dla mnie temat?
Oparłam się spokojnie o blat i zerknęłam przez okno. Zauważam jak na moje podwórko wjeżdża czerwony motor.
Dostrzegam Księcia Louisa w czarnej skórze i jasnych dżinsach. Uśmiecha się olśniewająco, zatrzymując swój pojazd i odwracając się w stronę siedzącej za nim dziewczyny.
Tak, to Faye choć w żadnym stopniu nie przypomina mi mojej Faye.
Jej włosy są rozpuszczone i okalają jej nagie ramiona. Nie ma na sobie nawet szalika, a przecież na dworze jest cholernie zimno!
Uważniej jej się przyglądam. Ma wysokie, czarne kozaki ze skórki oraz czarną, obcisłą sukienkę sięgająca ledwie do połowy ud!
Ma ciemny, mocny makijaż i krwistoczerwone usta.
Czule klepie Louisa po plecach, posyłając mu chłodny uśmiech. Chłopak tylko puszcza do niej oczko, a potem odjeżdża.
Zaskoczona, nieruchomo, patrzę jak moja własna przyjaciółka wyciąga papierosa z kieszeni i odpala go. Zaciąga się, by po chwili wypuścić z ust obłoczki dymu. Zmrużyła swoje na ciemno pomalowane oczy i zaciąga się jeszcze dwa razy by potem zdeptać swoim obcasem niedopałek i rusza do drzwi.
Dokładnie dwie minuty później, słyszę trzask otwieranych drzwi. Stukot jej obcasów odbija się echem po całym domu.
- Faye? – zaskoczony i równie zamurowany jak ja Li, szeroko otwiera oczy, uważnie patrzą na moją przyjaciółkę. – Faye?
- Tak, to ja. – jej głos jest równie oziębły jak przez telefon. Przepchała się koło Liama i powitała się ze mną machnięciem ręki. – Zrobiłaś kawę, tak?
Kiwnęłam potulnie głową, zagryzając mocniej wargę.
- Faye… - zaczęłam, ale nie mam zielonego pojęcia co powiedzieć. Czuję się zagubiona. Przenoszę zakłopotany wzrok na Liama, ale on wciąż stoi wmurowany, z szeroko otwartą buzią. W innej sytuacji pewnie by mnie rozśmieszył. Teraz nie byłam w stanie nawet sama przymknąć swojej szeroko otwartej buzi.
- Wybaczcie za wczoraj. – odparła, sięgając po kubek ze swoją kawą i upijając łyk. – Takie tam nieporozumienie.
- Co się stało? – wypaliłam zamiast ugryź się w język.
Uniknęła mojego spojrzenia.
- Nic takiego… Właściwie to Zayn…
- Co Zayn? – usłyszeliśmy w progu.
Obok wciąż zamurowanego Liama, stał Mulat. Spodziewałam się zimnego wzroku on jednak patrzył z pewnym bólem na swoją ukochaną, nieco się garbiąc.
- Co tu robisz? – Faye niemal prychnęła w jego stronę. Jednak udało mi się zauważyć, że złagodniała. Odstawiła kubek z kawą na blat, niepewnie patrząc na swojego chłopaka.
- Spokojnie – poprosiłam błagalnym tonem, stając obok swojej przyjaciółki. – Nie kłóćcie się, błagam!
Obydwoje zamilkli, unikając swoich spojrzeń.
Ten widok niemal sprawił że ogromna gula w moim gardle, uniemożliwiła mi dalszą część wymowy.
Zacisnęłam z rezygnacją wargi i odwróciłam się do nich plecami, chcąc się uspokoić.
- Być może to niemiłe z naszej strony – rzekł Li, najwyraźniej odbierając pałeczkę. Byłam mu wdzięczna. ‘’Jak zawsze’’ – podpowiedział mi głos w mojej podświadomości. – ale chcielibyśmy wraz z Vi wiedzieć chociaż co się stało. Bądź co bądź wczoraj pokłóciliście się tutaj, jakby w nas w to już wtajemniczyli. Co się między wami dzieje?
Zayn uciekał wzrokiem, skupiając go na wszystkim innym tylko nie na swojej dziewczynie, a ta czyniła to samo.
- Nie chcecie nam powiedzieć?
- Dobra. – mruknęła Faye, unosząc wzrok na niego i głośno przełykając ślinę. – Wczoraj was zostawiłam, ponieważ… zadzwonił do mnie mój były chłopak. Jason. Chce wciąż bym była jego dziewczyną. Od tygodni wydzwania do mnie i smsuje. Chciałam mu dać jasno do zrozumienia, że kocham kogoś innego i żeby dał sobie spokój. Nie docierało do niego przez smsy, dlatego się z nim umówiłam. Jednak… J mnie pocałował. Niespodziewanie gdy tylko stanęłam przed nim, przyciągnął mnie do siebie i pocałował. – było słychać w jej głosie nutkę irytacji.
Niepewnie podsunęłam się do blatu, opierając się o niego i nie ufając swoim nogom, które niepewnie zaczęły drżeć.
- Nie odepchnęłaś go. – odparł Mulat lodowato, wreszcie zaszczycając ją spojrzeniem.
- Odepchnęłam! – natychmiast wtrąciła. – Tylko ty tego nie widziałeś! Swoją drogą dziękuję, że mnie śledziłeś. Uświadomiłeś mi właśnie, że w pełni mogę ci ufać!
- Ja się po prostu martwiłem! Kocham Cię i najważniejsze jest dla mnie Twoje szczęście! A ja zobaczyłem ciebie spanikowaną, nagle uciekającą w drugą stronę, sam spanikowałem! Chciałem wiedzieć czy nic ci nie grozi.
Zamilkł, nabierając do płuc potężnego wdechu.
Nastąpiła cisza.
Moja przyjaciółka zagryzając wewnętrzną stronę policzka, dopiła kawy i ruszyła ku drzwiom.
- I jeszcze jedno – zatrzymał ją Malik, naciskając na każde słowo. – pamiętaj, że się nie poddam. Będę Cię błagał o wybaczenie do końca swoich dni. Bo jesteś dla mnie wszystkim.
Drzwi trzasnęły, zapowiadając najgorszą i jedną z najdłuższych cisz w moim życiu.
***
2:34, noc.
Cicho westchnęłam, otulając się bardziej kołdrą. Od kilku godzin przekręcam się z jednej strony na drugą i moje starania idą na marne. Nie potrafię zasnąć.
W końcu się poddałam. Niezwykle przemęczona wstałam z łóżka, wiedząc, że i tak nie zasnę.
Ubrawszy gruby sweter, schodzę po cichu na dół, uważając by nie obudzić babci. Przekręcam kluczyk i wychodzę na zewnątrz.
Natychmiast wita mnie chłodny wiatr, a ja dostrzegam jak z nieba prószą białe płatki śniegu.
Mimowolnie się uśmiecham i siadam na schodkach, przymykając powieki i rozkoszując się chłodnym mrozkiem, otulającym moje ciało.
Z początku ignoruję jakiś dziwny szelest obok mnie, ale po chwili staje się on coraz głośniejszy i drażniący.
Niepewnie uchylam jedną powiekę i zamurowana, odsuwam się do tyłu.
Jakaś postać idzie prosto na mnie. Nie mam pojęcia kto to. Dostrzegam jedynie ciemne dżinsy oraz czarną kurtkę i głowę opatuloną kapturem.
To Liam?
Nie.
Więc kto?
Postać jest już wystarczająco blisko, ale wciąż nie mogę się dowiedzieć kim jest. Mimo wszystko nie odczuwam strachu.
Nie boję się.
- Tęskniłem.
Słyszę głos za którym tak tęskniłam. Wielbiony, zachrypnięty, sprawiający, że na moim ciele natychmiast pojawia się mnóstwo pajączków.
Podskakuję, nie kontrolując swoich emocji. Serce dudni mi w piersi. Podbiegłszy do niego, ściągam mu kaptur i dopiero teraz wierzę i widzę.
Jego loki rozwiane są na wszystkie strony, tworząc artystyczny nieład.
Zielone tęczówki tętnią bólem i tęsknotą.
A usta wygięte są w lekkim, ledwie dostrzegalnym uśmiechu.
Od razu wyczuwam zapach mięty.
Nie powstrzymuję łez.
Przyciągnąwszy mnie do siebie, całuje w czoło.
- Wybaczysz mi? – spytał szeptem, nie odrywając swoich miękkich, ciepłych warg od mojego czoła.
Zaciskam dłonie na jego kurtce, zaciskając powieki.
- Za co? – mój głos drży.
Jego kciuki powoli wycierają moje słone łzy z zamarzniętych policzków.
- Za wszystko, Vi. – odpowiedział. – Wybaczysz mi?
Zacisnęłam wargi i kiwnęłam lekko głową.
- Vi…
- Dlaczego wróciłeś? – spytałam, i podniosłam wzrok. – Dlaczego, Harry, wróciłeś?
- Bo cię szaleńczo kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. – odpowiedział niemal natychmiast. – Jestem dupkiem.
- I to wielkim! – potwierdziłam, nagle czując ogromną chęć by walnąć go prosto w nos. Miałam go ochotę rozerwać na strzępy, ale... w z drugiej strony nie potrafiłam. Tęskniłam za nim. I to bardzo. I myśl, że powrócił... Do mnie, bo mnie kocha...
- Wiedz, że ten dupek chce żebyś mu wybaczyła… Jest jeszcze możliwe, że mnie pokochasz?
Niespodziewanie walnęłam go w ramię z całej siły.
- Idioto, kocham Ciebie cały czas! – nie starałam się nawet powstrzymać krzyku.
Uśmiechnął się tak cudownie, że zmiękły mi kolana. Ponownie przyciągnął mnie do siebie, a potem… wlepił swoje wargi w moje.
Na początku nie zdawałam sobie sprawy co się dzieje. A potem z ogromną zachłannością odwzajemniłam pocałunek.
Słodki, gorący, przepełniony tęsknotą i miłością pocałunek, który sprawił, że moje serce wariowało w piersi.
- Kocham Cię – wymruczał, z ustami na moich.
---- 
I jak się Wam podoba nowy rozdział? Ślicznie dziękuję za komentarze! Buziaki! :*

32 komentarze:

  1. jak świetnie <3 dopiero znalazłam tego bloga , ale będę czytać ; o zapraszam do mnie + dodaje: http://you-perfect-to-me.blogspot.com/ , kometuj, to dla mnie ważne <3

    OdpowiedzUsuń
  2. matko , to jest cudowne ;** w głębi duszy mam nadzieję, że ona jednak będzie z Li . ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      No niestety nie... Przykro mi, nie jestem w stanie wszystkich uszczęśliwić :)

      Usuń
  3. "najcudowniejsza para pod słońcem' skłócona aż nie mogę w to uwierzyć i jeszcze ta zmiana stylu Faye pod koniec to był naprawdę szok ; d Vicky z Harrym znowu razem jak ja się cieszę ;d A teraz mam ochotę cię ochrzanić chcesz nas zostawić za 2-3 rozdziały jak możesz, ty nawet sobie nie wyobrażasz jak ja pokochałam twój styl pisania i tego bloga (pewnie nie tylko ja ;d). Chociaż cieszę się że Vi z Li będą nadal przyjaciółmi. Rozdział cudowny czekam na następny ;**

    +zapraszam do nas:
    http://you-always-in-my-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :*
      Kiedyś koniec musi nadejść... :c

      Usuń
  4. Uff... O Tą dwójke nie musze sie martwić ale co z Faye i Zaynem?!?! ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczny rozdział! :D Szkoda że wróciła do Hazzy.. :( no ale to twój blog ;P Zaskoczyła mnie przemiana Faye i czemu jest z Lou.. Dobra nic nie wiem i czekam na następny ! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział genialny! Tak jak każdy!

    Czekam na następny rozdział!

    +Nominowałam twojego bloga do Liebster Award! więcej w tej: http://magiczneonedirection.blogspot.com/2012/11/kolejne-liebster-award.html notce.
    Zasłużyłaś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nadal jestem przy zdaniu że lepiej jak Vi będzie z Liamem. Harry mi jakoś tu nie pasuje :C
    Ale rozdział i tak świetny! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inne zdanie, a ja nie jestem w stanie wszystkich uszczęśliwić choć bardzo, bardzo bym chciała :)
      Ale dziękuję.

      Usuń
  8. JEEEEEEST!
    Ona jednak będzie z Harrym!
    Kocham, kocham, kocham, kocham...
    czekam nam kolejny:**

    OdpowiedzUsuń
  9. fajnie by było jakby była z Liamem !
    rozdział jak zwykle super . <3
    +
    zapraszam do mnie http://loveonedirection-forever.blogspot.com/ :))

    OdpowiedzUsuń
  10. jestem jakaś zacofana. znowu zapomniałam skomentować! dobrze, że chociaż jest akcja z tym konkursem to przy okazji moge nadrobić straty ; dd
    ogółem to Faye mnie tak zadziwiła, że aż brakuje mi słów. papierosy, ten strój... to tak serio? co tu siee wgl dzieje, o matko ;D
    ale przynajmniej Harry (ten idiota <3) w końcu wziął siee w garść i zrobił to co powinien ; dd

    no i tak na koniec informuję ciee, że nominowałam ciee na swoim blogu do Liebster Award... szczegóły u mnie ;d
    http://causeimdyingjusttoknowyourname.blogspot.com/

    czekam z niecierpliwością na następny! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. UWAGA! Zostałaś nominowana przeze mnie do "Libster Awards". :) Wszelkie informacje u mnie na blogu http://yourheartbeat-mylove.blogspot.com/ . Pozdrawiam cieplutko ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Boski, jestem wielką fanką twojego bloga<3 Kocham go

    Nominowałam Cię do Liebster Awards ;D Pozdrawiam <3 http://agatha1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nominowałyśmy cię do Libster Award ;D
    zajrzyj tutaj:
    http://you-always-in-my-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Hi :) Zostałaś nominowana do Libster Award :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialny rozdział, zresztą jak zawsze. Ubolewam tylko and tym, że ta historia chyli sie ku końcowi :( Będę tęsknić za Vi ;)

    http://lamy-ninja.blogspot.com/
    i
    http://from-hatred-to-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Hejka, nominowałam Cię do Liebster Award :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Megaa piszesz zajebiście dlatego oceń mojego bloga
    http://nie-zamkne-sie-przed-toba.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Nominowałam Cię do Liebster Award ;)
    http://look-at-me-like-that.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapraszam do mnie na 4 rozdział
    http://nie-zamkne-sie-przed-toba.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozdział podoba się bardzo! Będę wpadać tu częściej. Co prawda nie jestem w temacie, ale zaraz nadrobię poprzednie rozdziały.; ) Zapraszam do mnie only-one-love-one-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. To jest świetne! Wspaniały rozdział ; ) Mam nadzieję, że między Zaynem a Faye wszystko się wyjaśni i będzie jak dawniej ; ) Dodawaj szybko nexta, bo już nie mogę się doczekać ; )
    one-direction-wonderful-story.blogspot.com
    kimberly-gabrielle-and-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. boskie boskie boskie *__________________*

    http://they-don-t-know-about-us.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny rozdział, bardzo mi się podoba ;) Czekam na NN

    http://and-little-things-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń